Malarstwo - Teresa Kopańska
  Malarstwo Teresy Kopańskiej
forum malarskie
Forum malarskie
20 Sierpień 2019 - 13:12:34 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Zaloguj się Rejestracja  
Strony: 1 [2] 3   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: fi (fuu)  (Przeczytany 7422 razy) Średnia ocena: 5
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Gruszka
Przyjaciel
*

Aktywność:
0%

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 404


WWW Nagrody
« Odpowiedz #10 : 16 Sierpień 2012 - 13:42:26 »

Blue, ja odczytałam, że "wiekszość ludzi" szuka w sztuce piękna i harmonii.. Ok, wybacz, moja nadinterpretacja. Oczywiście, że jedni, tak jak Ty, będą szukac w niej odskoczni od szarej rzeczywistości i relaksu dla zmysłów, ale też zapewne jest rzesza ludzi, którzy w tej szarości swojego życia mają deficyt emocji - emocji rozumianych nie tylko jako ciepłe uniesienia i radość, ale też emocji każdej, adrenaliny, drżenia, palpitacji serca oczko  czegokolwiek, przy czym "budzisz" się z marazmu, nawet gdyby to był wstrząs. I to dostarcza Fi. I to jest fajne. Ja lubię niepokój, który budzi we mnie obraz, lubie gonitwę mysli, która za tym idzie, lubię zasypiać rozmyślając jeszcze o nim lub każdego dnia zauważać w nim coraz to nowe szczegóły. Fajnie, że taka sztuka tez istnieje. I do takiej tęsknię oczko mocnej i zapadającej w umysł. Twoje potrzeby, oczywiście, rozumiem usmiech

Nie rozumiem natomiast tego fragmentu o manipulacji emocjonalnej. Czy chodzi Ci o malowanie z premedytacją tak mocno, by wstrząsnąc widzem? obawiam się, że tego, jaki "zamiar" miał malarz, nigdy do końca sie nie dowiemy. I chyba o to chodzi... oczko

Mój boże, a ja nie mam w domu ani kropli wódki...
/Dwa żebra Adama/
GAdS

Linki sponsorowane:


Nowicjusz
*
Aktywność:
0%

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 33


Nagrody
« Odpowiedz #11 : 16 Sierpień 2012 - 18:37:10 »

Napisalam ze kpisz sobie z nas  mysl Zrobilam blad uzywajac liczby mnogiej. Powinnam pisac tylko za siebie.

(...)

Mialam na mysli, ze widze swietne prace na ktore chce sie patrzec analizowac kompozycje zestawienia barwne, odwage pomyslu, ale jednoczesnie udezasz emocjami tak mocno po oczach ze zmuszasz do odwrocenia glowy. Widzisz, ja odbieram obraz zmyslami, nie jestem intelektualistka, nie chce analizowac obrazu pod katem co artysta mial na mysli robiac to czy tamto... Cos do mnie trafia lub nie. W Twoich postaciach jest jakasc ponurosc, jakis odcien makabry.
hehehe usmiech ciezko by bylo kpic sobie obrazem akurat z Ciebie i z nikogo innego - to tak jakbym chcial wrzucic do wody kamien ale w taki sposob, zeby najmniejsza wibracja i jakakolwiek reakcja wywolywala sie jedynie u kropelek bezposrednio stycznych z kamieniem, ktorym rzucam tak hehe, ciekawe, ze ''woda'' w tym przykladzie jest bardziej ''ludzka'' niz czlowiek - bo czlowieka mozna (nawet przypadkowo) trafic kamieniem pojedynczo - bez wiekszych problemow z fizyka rotfl no dobra, fizyka trafionej osoby pewnie by jednak miala pretensje...

eh...
 hm,
 co moge powiedziec o sobie... moje obrazy nie sa chyba zbyt doslowne.
malo tego, ich ''klimat'' jest bardzo dziwny. trudno (nawet mi) sie z nim utozsamic.
dosc sporo uczuc mi towarzyszy przy malowaniu, ale sa to raczej strzepki uczuc, nie  sa to uczucia pelne (czasem nawet w formie przypomnienia, jedynie nasladuje pewne uczucia lub odczucia, ktore przy tworzeniu sa mi bardzo obce) ... przez to ciezko mi powiedziec, czy to dramat, czy to satyra, czy to cos co lezy mi na sercu, czy cos wychwyconego z zewnatrz, czy przypadek. (wydaje mi sie tez ze moje obrazy sa jak uzupelnienie was - odbiorcow. same bylyby zupelnie beznadziejne, pod kazdym wzgledem. dopiero po opiniach ludzi jestem w stanie w ogole wyciagac wnioski - byle jakie nawet, ale zawsze)

musze sie tez przyznac-  ja tylko imituje, ze jestem odwazny,
tak naprawde nie moge byc odwazny, bo nie mam ku temu podstaw. Tak samo jak nie mozna byc szybkim obiektem przemierzajacym kosmos (ani w ogole czymkolwiek szybkim), jesli nie podlega sie czasowi - dla przykladu.
hmm. wiec nie jestem ani odwazny, ani tchurzliwy lub niesmialy.
 
poza tym, nie umiem myslec o swoich pracach inaczej niz na poczekaniu, wiec nastepnym razem gdy tu wejde i przeczytam, co napisalem - pewnie zlapie sie za glowe i w najlepszym wypadku - usmiechne :D bo ogolnie rzecz biorac - nie mam zdania.

cieszy mnie zaangazowanie z jakim chcialas mi cos wytlumaczyc blue. nie wazne nawet co.






blue
Bywalec
*
Aktywność:
0%

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 64


Nagrody
« Odpowiedz #12 : 16 Sierpień 2012 - 19:26:11 »

Fi,
zaczynam Cie lubic  papa2. Widzisz jaka sztuka ma potege? Malujesz sobie cos na luzie, wrzucasz niewinnie na forum, a potem taka Blue przezywa emocjonalne rozterki i ma koszmary senne.
pozdrawiam


Gruszka napisala
Cytuj
Nie rozumiem natomiast tego fragmentu o manipulacji emocjonalnej. Czy chodzi Ci o malowanie z premedytacją tak mocno, by wstrząsnąc widzem? obawiam się, że tego, jaki "zamiar" miał malarz, nigdy do końca sie nie dowiemy. I chyba o to chodzi...
Tak Gruszko, wlasnie to mialam na mysli. Konkretnie chodzi mi o malowanie w sposob budzacy skrajne emocje wynikajacy nie z potrzeby artysty do opowiedzenia o swoich przezyciach, obserwacji swiata, albo dlatego ze tak lubi malowac, ale z checi zdobycia rozglosu, a co za tym idzie kasy, albo proby prowokacji, zeby zabawic sie reakcjami innych. Wierz mi, takich osob jest mnostwo. A ja mam na to alergie. Sto razy bardziej lubie patrzec na naiwna, ale szczera prace amatora, niz na tasmowa komercje, albo zmanierowane dziwolagi zawodowcow. To co pisze teraz, nie dotyczy prac Fi. To moje ogolne przemyslenia na temat sztuki wspolczesnej. Np jest taki rumunski malarz, ktory zdobyl pozycje na rynku malujac akty anorektyczek. To wlascowie juz byly wylacznie szkielety obleczone skora, upozowane w kuszacych pozycjach. Czemu to mialo zluzyc? Czy to byla piesn pochwalna seksualnosci chorych, zaglodzonych kobiet, czy sposob zwrocenia uwagi na pieklo tych nieszczesnic? Nie wiem. Obrazy byly potworne. Czy tym kobietom to pomoglo? Nie wiem, chyba nie. Artysta stal sie modny w kregach ludzi zamoznych. W malarstwie odkryto juz wszystko, wydaje mi sie ze silenie sie na sztuczna oryginalnosc jest kompletnym nieporozumieniem.
Ocene wartosci prac zazwyczaj zostawiam intuicji. Poza tym wyznaje zasade, ze dobry obraz broni sie sam, nie potrzebuje tlumaczen, ani instrukcji obslugi jak go odbierac. Tematem moze byc chmurka, kwiatek, szkielet, zdechla ryba. Jak jest namalowany swietnie, staje sie sztuka.
Tak sobie filozofuje i fajnie jest poznac zdanie innych na takie tematy, zapraszam do dyskusji  tak Zawsze moge zweryfikowac swoj poglad, przyznac sie do bledu.    
Cebula
Stały bywalec
*
Aktywność:
0%

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 180


WWW Nagrody
« Odpowiedz #13 : 19 Sierpień 2012 - 10:59:57 »

W malarstwie odkryto juz wszystko, wydaje mi sie ze silenie sie na sztuczna oryginalnosc jest kompletnym nieporozumieniem.

B-Z-D-U-R-A!

Bo inaczej tego nie da się skomentować. Irytujące jest samoograniczanie się malarzy, którzy po obejrzeniu kilku odważniejszych dzieł, pobieżnym zapoznaniu się z historią sztuki i paru eksperymentach wymyślają tego rodzaju dyrdymały. Oczywiście, by do czegoś dojść trzeba czasem przebyć pewną drogę. By odkryć nowe formy warsztatu malarskiego warto samemu spróbować tych już odkrytych. Twierdzenie jednak, że temat jest zamknięty może wynikać jedynie z lenistwa intelektualnego lub zwyczajnego strachu przed porażką. Malarstwo przecież oferuje tyle możliwości i sposobów odbioru - od kolorystycznego, poprzez fakturowe, wyobrażeniowe i wreszcie symboliczne. Do obrazu można dodać dźwięk, przestrzeń, zapach czy smak (ostatnie tylko dla wyjątkowo odważnych). Sam fakt, że wciąż wyrastają i są doceniani nowi artyści-malarze wskazuje na możliwości jakie przed nami jeszcze stoją.

Co do idei piękna w malarstwie, któremu podporządkowana jest harmonia (chyba tylko przez złośliwość ujęta w cudzysłów), to też jest to również kwestia wciąż rozwijana. Mało kto wierzy teraz w harmonię kolorystyczną Newtona, który wskazał na pewne relacje między barwami. Jego problemem było jednak zideologizowanie harmonii plastycznej poprzez przyrównanie jej do harmonii muzycznej. Obecne wątpliwości biorą się jednak stąd, że mało kto wie dzisiaj czym na dobrą sprawę jest harmonia i co to znaczy "uobecnianie idei piękna" w obrazie. IMHO wynika to stąd, że są to pojęcia wywodzące się bardziej z filozofii niż ze sztuki i do ich pełnego zrozumienia potrzebna jest jakaś wiedza filozoficzna. Warto jednak zwrócić uwagę, że najbardziej uproszczone prace artystów (takie jak Ślimak Matisse'a) opierają się na tym samym poczuciu harmonii, co prace najlepszych akademików, czy impresjonistów. Przewaga artystów nad teoretykami polega na pewnej intuicji, stosowaniu wiedzy z której nawet nie zdajemy sobie sprawy. Może to brzmi jak gadanie w stylu "nie znacie się, bo mało czytacie", ale sam wciąż zgłębiam temat i wielką radość mi sprawia odkrywanie coraz to nowych spojrzeń na ten temat.

Co do wymiarów pracy. Zdjęcie nie jest obrazem, który mógłby oddziaływać na widza. Jest jego pewnym przedstawieniem; wyobrażeniem rzeczywistego obrazu. Informacje o tym jaka praca jest stanowi pewną podstawę do odbioru. Jest różnica, gdy stoimy przed 4 metrami kwadratowymi płótna, a gdy musimy używać lupy do kilkucentymetrowego znaczka. Rozmiar też decyduje o odbiorze pracy. Tak samo w przypadku człowieka, który ma 150 cm, a tego, który ma 200 cm. Wiem, bo sam należę do wysokich i widzę jak zmienia to stosunek ludzi do mnie.

Burak stroni od cebuli,
a cebula doń się czuli
teresa
Admin
*

Aktywność:
10%

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3 662


WWW Nagrody
« Odpowiedz #14 : 20 Sierpień 2012 - 17:56:40 »

Cebula;
Cytuj
Co do wymiarów pracy. Zdjęcie nie jest obrazem, który mógłby oddziaływać na widza. Jest jego pewnym przedstawieniem; wyobrażeniem rzeczywistego obrazu. Informacje o tym jaka praca jest stanowi pewną podstawę do odbioru. Jest różnica, gdy stoimy przed 4 metrami kwadratowymi płótna, a gdy musimy używać lupy do kilkucentymetrowego znaczka. Rozmiar też decyduje o odbiorze pracy. Tak samo w przypadku człowieka, który ma 150 cm, a tego, który ma 200 cm. Wiem, bo sam należę do wysokich i widzę jak zmienia to stosunek ludzi do mnie.

Cytuj
wyobrażeniem rzeczywistego obrazu. Informacje o tym jaka praca jest stanowi pewną podstawę do odbioru.

Bardzo słuszne i prawdziwe słowa.  
blue
Bywalec
*
Aktywność:
0%

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 64


Nagrody
« Odpowiedz #15 : 22 Sierpień 2012 - 22:30:42 »

Cebula,
dugo zastanawialam sie jak odpowiedziec na Twoj post.

Cytuj
B-Z-D-U-R-A!

Bo inaczej tego nie da się skomentować. Irytujące jest samoograniczanie się malarzy, którzy po obejrzeniu kilku odważniejszych dzieł, pobieżnym zapoznaniu się z historią sztuki i paru eksperymentach wymyślają tego rodzaju dyrdymały

A skad wiesz jaki mam zawod? Skad wiesz ile dziel w swoim zyciu obejrzalam i zanalizowalam, jak dobrze znam historie sztuki, w czym sie specjalizuje i jakie eksperymenty przeprowadzalam?

Cytuj
Twierdzenie jednak, że temat jest zamknięty może wynikać jedynie z lenistwa intelektualnego lub zwyczajnego strachu przed porażką

?????? Porazka? A czy ja o cos walcze, rywalizuje z kims zeby odniesc porazke???? Czy chodzi o to, ze boje sie podjac wyzwanie szukania czegos nowatorskiego i ewentualnej porazki jesli nie osiagne sukcesu?????? A czy MUSZE koniecznie byc tworca nowego stylu? Dla mnie wystarczy jezeli bede SOBA w moich obrazach. Bylo mnostwo artystow, ktorzy nie byli intelektualistami, malowali z samej POTRZEBY malowania, a sa zaliczani do gigantow. Oni poprostu posiadali WIELKI talent.
Kolejna sprawa, to zbyt szybko oceniasz ludzi. Akurat tak sie sklada, ze dzialalam w innych galeziach sztuki i wykonalam prace uzywajac materialow w sposob tak niecodzienny, ze ogladajacy uznali to za cos zupenie nowego. Dla mnie to nie jest wazne, nie mam cisnienia na odniesienie sukcesu. Jesli chcesz, moge podeslac je na maila. Nie bede ich pokazywac na forum, poniewaz to nie jest malarstwo. Wlasciwie nie mozna tego wlozyc do zadnej szufladki.

Cytuj
Malarstwo przecież oferuje tyle możliwości i sposobów odbioru - od kolorystycznego, poprzez fakturowe, wyobrażeniowe i wreszcie symboliczne. Do obrazu można dodać dźwięk, przestrzeń, zapach czy smak (ostatnie tylko dla wyjątkowo odważnych). Sam fakt, że wciąż wyrastają i są doceniani nowi artyści-malarze wskazuje na możliwości jakie przed nami jeszcze stoją
.

Jezeli chodzi o kolorystyke, to mozna juz tylko robic mix z tego co powstalo. Poza tym nasuwa sie pytanie co wlasciwie jest sztuka? Czy cokolwiek co osoba nazywajaca sie artysta rozprowadzi na plotnie, desce, czy innym podlozu to automatycznie rozumiane jest jako sztuka? Przymocowywanie do podloza, roznych elementow z roznych tworzyw znane jest od dziesiecioleci, zabawy z faktura rowniez, to co jest nowe to materialy z ktorych wykonane sa rozne pianki, masy itp. Dzwiek? Efekty dzwiekowe, wprowadzanie zapisow cyfrowych, widzialam juz 20 lat temu chodzac na wystawy. Zapach rowniez. Pytanie tylko, czy to jeszcze malarstwo, czy juz instalacje, happeningi i inne formy wyrazania mysli artystycznej. Tu pole do popisu jest olbrzymie. Bo ja mowie o malarstwie - plaska powierzchnia + farby.

Cytuj
Sam fakt, że wciąż wyrastają i są doceniani nowi artyści-malarze wskazuje na możliwości jakie przed nami jeszcze stoją 


Sama jestem goraca zwoleniczka promowania i docenianiem ludzi ktorzy maja cos wartosciowego do powiedzenia.

Cytuj
Co do idei piękna w malarstwie, któremu podporządkowana jest harmonia (chyba tylko przez złośliwość ujęta w cudzysłów), to też jest to również kwestia wciąż rozwijana. Mało kto wierzy teraz w harmonię kolorystyczną Newtona, który wskazał na pewne relacje między barwami. Jego problemem było jednak zideologizowanie harmonii plastycznej poprzez przyrównanie jej do harmonii muzycznej. Obecne wątpliwości biorą się jednak stąd, że mało kto wie dzisiaj czym na dobrą sprawę jest harmonia i co to znaczy "uobecnianie idei piękna" w obrazie. IMHO wynika to stąd, że są to pojęcia wywodzące się bardziej z filozofii niż ze sztuki i do ich pełnego zrozumienia potrzebna jest jakaś wiedza filozoficzna. Warto jednak zwrócić uwagę, że najbardziej uproszczone prace artystów (takie jak Ślimak Matisse'a) opierają się na tym samym poczuciu harmonii, co prace najlepszych akademików, czy impresjonistów. Przewaga artystów nad teoretykami polega na pewnej intuicji, stosowaniu wiedzy z której nawet nie zdajemy sobie sprawy. Może to brzmi jak gadanie w stylu "nie znacie się, bo mało czytacie", ale sam wciąż zgłębiam temat i wielką radość mi sprawia odkrywanie coraz to nowych spojrzeń na ten temat.


Zapytam tak: czy jestes w stanie odrzucic caly swoj intelekt, wiedze z przeczytanych ksiazek, definicje, wzory matematyczne i popatrzec na obraz, nie analizowac, ale  czuc? Patrzec i nie myslec, ale odbierac nastroj, poczuc emocje jakie Cie ogarniaja?  Czy Renoir znal teorie Newtona? nie, on kompletnie ignorowal nauke. Malowal to co widzial, czul a tworzyl dla radosci malowania, nie z pobudek intelektualnych, zaliczaja go do geniuszy, a jego obrazom nie mozna odmowic piekna, harmonii. Piekno sie nie definiuje, ale odbiera zmyslami. Jak ktos nie posiada wrazliwosci na kolory, ksztalty, a sa tacy ludzie, to zadna definicja mu nie pomoze. Nie robmy krzywdy teoretykom, sa koneserzy, kolekcjonerzy, pasjonaci z wybornym smakiem i wielka intuicja malarska, nie posiadajacy uzdolnien artystycznych.
Po raz kolejny w swoim zyciu zostaje pouczona przez artyste, ze nie potrafie odbierac obrazu, poniewaz nie jestem artystka malarzem.

Sorry, Cebula, szanuje Ciebie i Twoje obrazy, ale nie moge zgodzic sie ze wszystkim co napisales.
Nowicjusz
*
Aktywność:
0%

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 33


Nagrody
« Odpowiedz #16 : 07 Wrzesień 2012 - 20:04:57 »

Cebula;
Cytuj
Co do wymiarów pracy. Zdjęcie nie jest obrazem, który mógłby oddziaływać na widza. Jest jego pewnym przedstawieniem; wyobrażeniem rzeczywistego obrazu. Informacje o tym jaka praca jest stanowi pewną podstawę do odbioru. Jest różnica, gdy stoimy przed 4 metrami kwadratowymi płótna, a gdy musimy używać lupy do kilkucentymetrowego znaczka. Rozmiar też decyduje o odbiorze pracy. Tak samo w przypadku człowieka, który ma 150 cm, a tego, który ma 200 cm. Wiem, bo sam należę do wysokich i widzę jak zmienia to stosunek ludzi do mnie.

Cytuj
wyobrażeniem rzeczywistego obrazu. Informacje o tym jaka praca jest stanowi pewną podstawę do odbioru.

Bardzo słuszne i prawdziwe słowa.  

W takim razie, brak informacji o wielkosci obrazu niechaj takze bedzie podstawa do odbioru usmiech Wyobrazcie sobie, ze spotykacie czlowieka ktorego wzrost pozostaje tajemnica, pomimo tego, ze macie z nim bezposredni kontakt; nie mozecie go uchwycic wzrokiem, wzgledem siebie. Dziwnie sie zachowuje, fakt, ale po co krzyczec do niego bez przerwy to samo, czyli: przestan biegac w ta i spowrotem bo nie widze jaki jestes wysoki... czy tak trudno stac w miejscu podczas rozmowy? Ile ja wtedy wiedzial(a)bym o tobie, gdybys zachowywal sie tak jak nalezy... a tak nic o tobie nie wiem... blad! wiecie o mnie wiecej, mozecie mnie latwiej nielubic,  a to juz cos :D

kombinuje jak kon pod gore?   tak
bo jestem kon :D kon... kon.... KoooooN.     eh. koń. no, nareszcie :D



tytul roboczy: człowiek i człowiek

przez administrację forum za prostotę techniki malowania,
wyobraźnię, wywołane wrażenia

Nowicjusz
*
Aktywność:
0%

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 33


Nagrody
« Odpowiedz #17 : 12 Wrzesień 2012 - 20:17:28 »

tytul roboczy: Krajobraz z Ludzi


Nowicjusz
*
Aktywność:
0%

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 33


Nagrody
« Odpowiedz #18 : 22 Październik 2012 - 16:02:21 »

temat: ''poświata świata''



temat: ''ja śmin''

teresa
Admin
*

Aktywność:
10%

Płeć: Kobieta
Wiadomości: 3 662


WWW Nagrody
« Odpowiedz #19 : 22 Październik 2012 - 18:26:42 »

Komentarz administratora fi, co to za rozmiary i wymiary?
Rozmiar; (waga) 807,27 KB
wymiar; 1276x1276 px
Czy jeszcze nie wiesz na jakie wymiary i rozmiary fotek zezwala regulamin Forum?
Fotka usunięta. bezradny
Strony: 1 [2] 3   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2007, Simple Machines
Google - ostatnia wizyta 04 Lipiec 2018 - 15:54:09