Tak w kilku słowach, może inni z większym doświadczeniem więcej powiedzą Dorce.
Ja mam taką odpowiedź- chcąc zmierzyć się z pastelami kupiłam małe pudełko (6sztuk, bo na wypróbowanie co z tego będzie i bo drogie) było to kilka lat już temu, nazywały się Rembrandt i po spróbowaniu poszły w kąt. Nie umiałam sobie z nimi poradzić- sypały się bardziej dookoła niż zostawało na pracy. Dopiero tu na forum poczytałam, że potrzebna jest do pasteli fiksatywa i że nie tylko na końcu pracy jej się używa, ale i w trakcie. Dowiedziałam się też, że te moje Rembrandty to niezły mercedes wśród pasteli, niejakiej firmy Talens (w innym miejscu dużo o tym)- myślę- niemożliwe żeby moje były nagle jakieś gorsze, że się tak kruszą. Okazało się, że to najbardziej miękkie pastele jakie są produkowane (tych znanych firm)i początkującym nie są polecane, wymagają nieco wprawy, delikatności ruchu itd. Odkopałam więc jeszcze nawet nie otworzone,zapomniane prawie już pudło z czeskimi Koh-i-norami. Niebywała poprawa. Jak dla mnie uczniaka oczywiście, tym bardziej, że maluję "mocno", lubię docisnąć pastelę. Czechami maluję często bez sztalugi, prawie na płasko i powiem, że spodziewałam się umazanego pyłem ubrania bo podkład leży na kolanach, a tu nic. Nie używam też fiksatywy w trakcie malowania- nie ma potrzeby, po prostu te są twardsze. Pastele są różnej twardości, nie tylko miękkie i twarde. I trzeba też wiedzieć, że stopień twardości jest różny dla producentów, oznaczone jako miękkie dla nas mogą być jeszcze za twarde, innej firmy znów dobre- ilu użytkowników tyle preferencji.
Hmmm, miało być w kilku słowach

Duże dziękuję za dobre słowo i gwiazdki, do przodu:
3. Polubić pastele olejneJak już wcześniej wspomniano, pastele suche składają się z pigmentu i spoiwa w postaci gumy lub żywicy.
W pastelach olejnych tym spoiwem jest olej lub wosk, co powoduje, że mają one mokrą, mazistą konsystencję,
pozostawiają zdecydowane, tłuste ślady, które po przetarciu np szmatką, mieszają się ze sobą na podłożu.
Produkowane są w postaci owalnej pałeczki (jak pastel sucha), można je ostrzyć nożykiem do malowania szczegółów;
kolory są bardziej żywe jak suchych, intensywne jak farb olejnych, jednak gama nie jest tak bogata. Idealne do szybkich,
impresjonistycznych, improwizowanych prac a nie dokładnych, i wykończonych, w technice kropkowania dają doskonałe efekty,
gdyż łączą się wizualnie w pełne blasku, harmonijne powierzchnie.
Niezwykle przydatne w sytuacji, kiedy nie możemy sobie pozwolić akurat na pracę farbami olejnymi,
jesteśmy na urlopie, podczas wycieczki, na górskim szlaku, zauroczył nas jakiś widok,
chcemy w krótkim czasie zrobić szkic sytuacyjny z naniesionymi barwami- pastele olejne są wygodne w podróży,
w plenerach, nie łamią się, nie wymagają fiksatywy jak suche, czy mediów jak farby olejne,
których czas wysychania jest zbyt długi do tego celu. Podłoże (papier, deska, płótno)
nie wymaga też szczególnego przygotowania, choć płótno naciągnięte na deskę na przykład,
można uprzednio pomalować farbą, aby pastele nie ślizgały się po podłożu; płótno stwarza swoją fakturą również wrażenie głębi.
W tym miejscu pokażę prace Pani Elżbiety Ziółkowskiej, ponieważ na Jej stronie nie ma klauzuli zabraniającej kopiowanie bez zgody,
mimo to wysłałam grzecznie zapytanie, jednak dostałam informację zwrotną, iż adres jest nieaktualny, lub błędnie podany. A prace są takie:

Niestety nie mogę podać wymiarów, podłoża ani tytułu- na stronie jest tylko oznaczona technika malarska.


pokazałam te prace z takiego powodu, że widoczna jest tu technika przecierania naniesionych na
podłoże pasteli olejnych pędzlem lub szmatką zmoczoną terpentyną lub olejem.
Zabieg taki powoduje, że kolory lub nałożone na siebie warstwy pigmentów łączą się ze sobą,
tworząc jednolitą plamę, zupełnie jakby użyto farby olejnej.
Jej nasycenie jest duże, umiejętne operowanie takim trikiem daje wrażenie głębi,
tło zwłaszcza dużych formatów wykonane przy tej pomocy powoduje, że praca nabiera drugiego wymiaru,
uplastycznia ją, wydobywa pierwszy plan, zazwyczaj bogaty w szczegóły.
Pastele olejne, ze względu na swój skład, nie łączą się ze środkami zawierającymi wodę,
czyli tuszami, gwaszami, akwarelami, które spływają po nich, zatrzymując się jedynie w szczelinach,
tworząc w ten sposób ciekawe efekty kolorystyczne.
W tym miejscu, mama nadzieję, pojawią się prace Pana Sławomira Grucy,
póki co czekam na Jego zgodę

A wracając do mieszania, a raczej nie mieszania pasteli- kilka słów o Sgaffito. Wikipedia podaje:
Sgraffito (wł. graffiare - ryć, drapać) - technika malarska polegająca na nakładaniu kolejnych,
kolorowych warstw tynku lub kolorowych glin i na zeskrobywaniu fragmentów warstw wierzchnich.
Poprzez odsłanianie warstw wcześniej nałożonych powstaje dwu- lub wielobarwny wzór.
W naszym przypadku nakłada się pastele olejne plamami dwu lub wielu kolorów na podłoże i
przykrywa kilkoma warstwami tuszu, aż do całkowitego pokrycia powierzchni. Po wyschnięciu,
ostrym narzędziem zeskrobuje się warstwę tuszu, odsłaniając kolory pasteli olejnych.
Powstaje ciekawa, wielobarwna praca.
znów pojawi się obrazek